Jakub Reiter - strona domowa

Jakub Reiter

Jakub Reiter

Kim jestem

Nazywam się Jakub Reiter. Urodziłem się w Szczecinie. Moje dzieciństwo było nieprzeciętne i ciekawe. Z racji zawodu mojego taty dużo podróżowałem po świecie.

Skonczylem informatyke na Wydziale Informatyki Politechniki Szczecińskiej oraz Zarządzanie Projektami Informatycznymi na Uniwersytecie Warszawskim.


Moja praca magisterska "Sieciowy system samoweryfikacji jakości nauczania" dotyczyla systemów samouczacych sie i weryfikujacych wiedze. Inspiracja byly dla mnie systemy mrówkowe.
Swoje pomysly mialem pozliwosc testowac w dzialajacym przy Politechnice Szczecinskiej Instytucie Winfor.

Od 1997 roku zajmuje się programowaniem server side oraz projektowaniem baz danych.

Moje zainteresowania

Fotografia

Odkąd odkopałem stary aparat moich rodziców - rosyjski FED12, zacząłem fotografować. Szczególnie przypadła mi do gustu fotografia czarno-biała. Mój ulubiony temat to ludzie, a w szczególności portrety.

Zająłem sie nie tylko fotografowaniem, ale także cała resztą, czyli wywoływaniem i obróbką zdjęć.

Mam swoją ciemnie. Czas leci tutaj zupełnie inaczej. Potrafie spędzić tam nawet kilkanaście godzin.

Fotografia to wspaniała dziedzina sztuki, pozwala przedstawić świat z perspektywy fotografującego, zamrozić chwilę i sprawić, że trwa ona wiecznie. ..

Rower

Długo mieszkałem blisko Puszczy Bukowej. Bardzo lubie to miejsce, cieszy mnie, że mogę być tak blisko natury i spędzam w lesie sporo czasu. Często jeżdżę też po okolicznych wioskach. Czasami zapuszczam się gdzieś dalej - do Pyrzyc, albo nawet nad morze. Mój rekord jednodobowy to ponad 200km-ze Szczecina do Miedzywodzia i powrot. Mój poprzedni rower to Author Kinetic. Służył mi wiernie ponad 7 lat. Od niedawna mam nowy rower Kelly's Salamander DSC. Jeżdżę cały rok, najczęściej z moim rowerowyn kumplem z sąsiedztwa - Łukaszem. Nie straszny nam deszcz, grad, śnieg ani wiatr.

Nie należę do tych, którzy żyją, żeby jeździć, ja jeżdżę, żeby żyć. Robie to wyłącznie dla przyjemności i rekreacji, ale trudno mi wytrzymać bez roweru dłużej niż tydzień. Tydzień bez roweru tygodniem straconym! :)

Motorowodniactwo

Małem to szczęście, że mieszkałem nie tylko w pobliżu lasu, ale też blisko wody. Moja przygoda z motorowodniactwem zaczęła się kilka lat temu od małej łódki (3.40m długości), wioseł i spalinowego, czterosuwowego silnika o mocy 2KM. Z racji jej nikczemnego wyglądu-ochrzciłem ją -"Bzdet" Obecnie ani łodka ani silnik nie jest już ten sam. Łódka jest nieco większa, o dość klasycznym, lecz przystosowanym do ślizgu kształcie a silnik to 10-cio konna Honda. W rodzinnym konkursie na nazwę zwyciężyła "Gruba Ryba" Nie mam żadnego miejsca na przystani, "Gruba Ryba" stoi więc w ogródku i za każdym razem przewożęją na miejsce wodowania na przyczepce samochodowej.

Mam patent Sternika Motorowodnego (przy takim silniku jest już wymagany). Pływam przeważnie sam lub ze znajomymi, czasami też z moim tatą i psem. Najczęściej po Jeziorze Dąbskim, Odrze, Regalicy i Mędzyodrzu. Dzięki przyczepce czasem zwiedzam inne jeziora(np. na Pojezierzu Drawskim). Moim ulubionym miejscem jest Jezioro Samotne oraz kanał kwiatowy znajdujące się w Parku Krajobrazowym Doliny Dolnej Odry. Zważywszy na bliskość Odry i Regalicy woda jest tu zaskakująco przejrzysta. Widoczność sięga 2 m i z łatwością obserwować można liczne ryby w ich własnym środowisku. Słyszałem, że są tam nawet raki, ale osobiście widziałem je tylko przy moście na Regalicy. itd....

Pływanie na łódce to wyśmienity sposób na relaks i spędzanie wolnego czasu. Niestety tylko latem. Tutaj nawet w najbardziej upalny dzień, wystarczy dodać nieco gazu i robi się rześko i przyjemnie.